Dodaję notke, chociaż wiem, że i tak nikt jej nie przeczyta...
... ponieważ blog został zawieszony i to raczej nieodwołalnie. Chce jednak jeszcze raz poruszyc temat, który wzudził na tymże blog tyle kontrowersji.
Nie, nie będę znowu pisała tego samego. Chcę tylko poprzeć to, co wcześniej mówiłam, faktami autentycznymi.
"Ostatnie badania w USA wykazały, że liczba gwałtów na kobietach w wieku ponad 18 lat wynosi 683 tysiące rocznie, co oznacza, że co 46 sekund w USA gwałcona jest jedna kobieta. Wielorakie świadectwa seryjnych morderców i gwałcicieli takich jak: Gary Arthur Bishop, Ted Bundy oraz Jeffrey Dahmer, potwierdzały badania FBI podające, że 81% seryjnych morderców uważa „pornografię twardą” za „najbardziej interesującą seksualnie”.
Inne badania podają, że 86% gwałcicieli przyznaje się do regularnego korzystania z pornografii, a 57% przyznaje się do naśladowania scen pornograficznych w trakcie popełniania przestępstw na tle seksualnym. Prawdopodobieństwo oglądania pornografii twardej przez gwałcicieli w okresie dzieciństwa jest 15 razy większe niż u innych osób.
Ponadto, kiedy mężczyzna pornografią zastępuje międzyosobową intymność, czy oczekuje od partnerki imitacji dewiacyjnych zachowań zaczerpniętych ze scen pornograficznych, następuje rozbicie małżeństwa. Tysiące rodzin znalazło się w kryzysie na skutek wpływu pornografii przepełnionej sadyzmem.
W obliczu alarmującej ilości przypadków molestowania, gwałtu, zabójstwa na tle seksualnym należy traktować pornografię jako czynnik zachęcający i instruujący w kwestii wyżej wymienionych zachowań. Pornografia jako czynnik kształtujący nasze postawy okazała się dość skuteczna pozostawiając za sobą miliony ofiar"
"Według raportów Komisji ds. Pornografii z lat 1970 i 1986, dzieci pomiędzy 12 a 17 rokiem życia są najczęstszymi konsumentami pornografii. Nie tylko otrzymują olbrzymie ilości dezinformacji na temat seksualności w wieku dojrzewania, kiedy nie są w stanie odróżnić prawdy, ale także wzorują się na tym co widzą i słyszą.
Nie ma się co dziwić, że wraz z ekspansją pornografii w latach 50tych i 60tych wzrosła liczba młodocianych przestępców. Na Florydzie dwóch chłopców w wieku 9 i 7 lat biernie uczestniczyło w oglądaniu pornografii przez swoich rodziców. Po jakimś czasie, naśladując te obrazy, wykorzystali seksualnie i zabili 6 miesięczną dziewczynkę. Inny przypadek miał miejsce w Michigan, gdzie dwóch chłopców w wieku 12 i 13 lat po wysłuchaniu rozmów pornograficznych w telefonie „Dial-A-Porn” zgwałciło 10-letnią dziewczynkę."
"Kolejną ofiarą pornografii jest całe społeczeństwo. Punkty upowszechniania pornografii są miejscami, gdzie przepompownie przemysłu pornograficznego wlewają swoje śmieci do społeczeństwa. Można zauważyć wzrost liczby przestępstw na obszarach dystrybucji pornografii. W roku 1977 w Cleveland, w stanie Ohio przeprowadzono badania, które dowodzą, że liczba gwałtów i kradzieży jest wyższa w pobliżu „ośrodków” upowszechniających pornografię. Badania przeprowadzone w Phoenix, w stanie Arizona w roku 1979 wykazały, że w miejscach upowszechniania pornografii wskaźnik przestępstw na tle seksualnym jest wyższy o 500%. Badania z innych miast, takich jak Boston, Seattle, Houston, Los Angeles i Nowy York potwierdzają związek pomiędzy liczbą miejsc upowszechniania pornografii, a zjawiskiem zwiększonej przestępczości.
Czy rzeczywiście jest to „nieszkodliwa i niewinna rozrywka”? Wiele kobiet i dzieci, które zapłaciły olbrzymią cenę, z pewnością powiedziałyby coś zupełnie innego."
Być może nie rusza Was to. Byc może te słowa, mimo iż są słowami specjalistów, a nie głupiej 15-latki, nie przekonały Was ani trochę, że ogladanie i tworzenie pornografii jest patologią i zboczeniem... Może nie. Myślę jednak, że gdyby te sprawy w jakikolwiek sposób Was dotknęły, zrozumielibyście.
Cały artykuł, który jest źródłem powyższych informacji, możecie przeczytać
tutaj.
2005-08-12 16:43:16
skomentuj (8)
Przerwa
Mam tymczasowy (mam nadzieję) spadek poziomu ekshibicjonizmu, co oznacza, ze obnażanie moich mysli na niniejszym blogu zostaje zawieszone. Mam wrażenie, że nie zostaja one odebrane tak, jak by mogły być. Dyskusja w zadnym wypadku tez tutaj nie wychodzi. Ogłaszam więc tymczasową przerwę w prowadzeniu bloga. Później moze coś postanowię. Trzymajcie się
PS.
http://kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1226759&KAT=239
Polecam wszystkim osobom w miare dojrzałym emocjonalnie i otwartym na rozmaite argumenty. Ostrzegam, że artykuł jest dość długi (pięć stron), ale jest naprawdę ciekawy. Ja przebrnęłam, mój chłopak przebrnął, obydwoje sie zgadzamy. Proszę o nieczytanie osoby, które z góry sie uprzedzają i juz od pierwszego słowa zamierzaja skrytykować. To nie jest artykuł dla ludzi, którzy jeszcze nie dorośli. Dzieki jeszcze raz.
2005-06-02 15:47:22
skomentuj (1)
...
Pani psycholog:
Nie oceniajcie innych po wygladzie! Prawdziwa wartość człowieka to to, co ma w środku.
Ala(szeptem):
Czy wy wiecie, ile kosztuje na przykład taka nerka??
Grzesiek(czyta z podręcznika do biologii):
"Złe nawyki seksualne, na przykład częste zmiany partnerów, mogą prowadzić do wielu groźnych chorób zakaźnych"
Ala:
I dobrze, niech ich weźmie!!!
Marek(czyta pracę na j. polski o noweli "Kamizelka"):
Nie byli ani brzydcy, ani ładni... W ogóle byli spokojni.
2005-05-30 22:39:30
skomentuj (3)
Taka sobie notka...
Agata:
Ooo... Co to jest?
Kasia:
Refletor.
A:
A co to znaczy...?
Ala:
Idę sie utopić...
Mama:
Znooowu...?
Grzesiek:
To gdzie idziemy?
Ala:
Hmm... Teraz słuchaj uwaznie, bo już nigdy wiecej nie usłyszysz czegoś takiego: ze względu na to, ze jestes facetem, ty wybierasz.
G:
... < wytrzeszcza oczy >
A:
No co...?
G:
O mój Boże... Coś ty zrobiła z moją feministką?!
A:
Oj, no tak mi było wygodniej... Obiecuję, że to się więcej nie powtórzy :)
Na razie nie mam natchnienia na bardziej ambitną notkę. Dzisiaj musicuie się zadowolić naszymi rozmówkami... Obiecuje, ze niedługo wrócę do "inteligentniejszych" notek :)A na razie zapraszam do komentowania poprzedniej.
2005-05-08 14:12:48
skomentuj (10)
...
Dobra. Słuchajcie, to naprawdę nie będzie fajna notka. To będzie notka o tym, co mnie aktualnie dobija i co - wydaje mi się - jest w sumie nawet na czasie. O ile patrzeć na czas jako na pojęcie szersze niz tzw. "tydzień". Bo to dotyczy ogólnie naszych czasów. Naszej
choroby cywilizacyjnej.
Jak nazywa się ta choroba? Cóz... Nazywają ją "CKM". Tudzież "Playboy", "Maxim" lub inne szowinistyczno-świńsko-prostackie gówno.
Dlaczego o tym mówię? Bo mnie ta smutna, żałosna w sumie rzeczywistość wkurza. Rzeczywistość, która pewnie nie czyta tej notki, bo jest za długa jak na jej "oszołamiające" możliwości. Woli teraz płacić kosmiczne pieniądze za wchodzenie na strony typu "XXX" i masturbować się przy wyjatkowo pociągajacym widoku seksu za pieniadze.
Bo zaczyna mnie załamywać to, że porządnych męzczyzn na poziomie robi się coraz mniej. Bo czasy, w których na MTV mozemy sobie obejrzeć teledysk do utworu "Candy shop", a w radio usłyszeć "Suczki", to nie są czasy, od których nalezy oczekiwać jakiegokolwiek POZIOMU. To, co zdrowe i właściwe zaciera się z tym, co zdecydowanie PIERWOTNE. Smutne, ale prawdziwe. Spójrzmy prawdzie w oczy: żyjemy w czasach, kiedy szacunek zdobywa się rozmiarem. Niestety, nie rozmiarem mózgu. Cóz... Sądzę, ze w przypadku panów rozmiarem... sami wiecie, czego. W przypadku pań chodzi o rozmiar biustu. I, mówi Wam to zaprzysiężona feministka(!), może te oblesne, męskie szowinistyczne świnie mają rację? Może faktycznie mężczyźni są lepiej przystosowani do życia? W koncu w obliczu tego zagrożenia dla wartości naszych rozumów, ewolucja świetnie ich przystosowała. Bo oto wielu panów zyjących w dzisiejszych czasach zaczęło myslec tym, co według tychże czasów mają najistotniejszego. A ja myślec biustem nie potrafię.
I smutne jest to, ze dla tylu ludzi człowiek stał się towarem. Seks już tylko dla nielicznych jest przede wszystkim duchowością. A duchowość, nie tylko w tym przypadku, sukcesywnie wypierana jest przez cielesnosć. W dzisiejszych czasach kobieta potrafi sie sprzedać za marne grosze. Potrafi sprzedać swoje ciało i intymnośc, nic tym samym nie zostawiając choćby dla "tego jedynego". A jak jedyny będzie miał ochotę, może ustawic się w kolejce po CKM z jej zdjęciem na okładce.
A czemu kobiety (ja sama nie używam wobec TAKICH tego dumnego słowa, ale tutaj chcę być subtelna...) się sprzedają? Czemu robią ze swojego ciała towar? BO NA TEN TOWAR JEST TERAZ POPYT.
To jest moralność w tych czasach, w jakich mi, nieszczęsnej, przyszło zyć. Nieważne, co (może być nawet
wszystko). Nieważne, komu. Niewazne nawet, za ile.
A faceci sami robią z siebie załosnych dupków. I są z tego dumni.
Jakiś czas temu Anna Mucha (której inteligencji jestem fanką, a w tej nie ustepuje swojemu facetowi, Kubie Wojewódzkiemu) dostała propozycję napisania do naszego kochanego CKMu. Po wysłaniu felietonu okazało się, że "chłopcy" jednak go nie opublikują. Wydaje mi się, że przestraszyli sie kobiety, która mysli. W końcu w swoim środowisku nieczesto takie spotykają.
"Niestety nie udało się, gdyż podobno ja i "inteligentni mężczyźni - będący czytelnikami CKMu" używamy innego języka. Nie dziwi mnie ta odmowa: ten felieton w tej gazecie to jak przeprowadzanie rozmowy miedzy kobietą a gatunkiem nieistniejącym -> skoro inteligentny, to co on robi z CKMem w ręku?"
Myślę, że nie musze podsumowywać. Zrobiono to za mnie.
2005-04-29 17:31:07
skomentuj (16)
Bez sensu i bez tematu...
Siedzę i myslę. Myślę i siedzę. I co? Nic? To znaczy, nic ciekawego nie wymysliłam. Oprócz tego, że mi sie nudzi potwornie... Strasznie, okropnie i BARDZO. Tak bardzo, jak bardzo jestem teraz obżarta. Tak bardzo, jak bardzo zafarbowane od nowych butów są moje skarpetki. Tak bardzo, jak bardzo zakurzone są moje półki w pokoju (ale nie mam siły wstać i je wytrzec, bo taka jestem objedzona i ciężka). Tak bardzo...
No. Własnie. Myślę, ze już zrozumieliscie.
Za godzinę przychodzi Grzesiek. Mam nadzieję, że zdążę dojść do siebie i będę w stanie podnieść swój ciężki tyłek, zeby pójść i Mu otworzyć.
A jutro idę do szkoły. Znowu... Dla niepoinformowanych: wczoraj i dzisiaj trzecie klasy gimnazjum pisały egzaminy gimnazjalne, w związku z czym przeciętne drugoklasistki, takie jak ja, siedziały w domu i się obijały. No... Chyba że, tak jak ja, łaziły po miescie w poszukiwaniu prezentów dla kolezanek, mających w najbliższym czasie urodziny.
Wiecie co? Mam do Was pytanie. Jak to jest, że w żadnym sklepie nie ma ładnych kurtek? A jak już są, to czemu tak cholernie drogie? Aaa... A czemu, podczas gdy w sklepach sa piekne sukienki typu "na wesele itd.", ja nie mam gdzie ich załozyć? Apel do rodziny i bliskich znajomych: chajtajcie się, póki jestem młoda i piękna i mam upatrzonych jakies sto pięćdziesiąt kiecek. Nie, żebym kiedykolwiek miała przestac być młoda i piekna... Ale tak mówię, żebyście się pospieszyli.
I na koniec... Wszsytkiego naklepszego dla dwóch osób:
- Asi, która dzisiaj kończy 15 latek i po przyjściu od cioci znajdzie na swoim łóżku prezent ode mnie, Magdy, Natalii, Agaty P., Agaty D., Kaśki i Arka
i oczywiście dla:
- mojej kochanej Madzi, która 15 lat kończy jutro :D
Kocham Was wszystkich :*
No i... Pozdrowienia dla osób, które skomentowały licznie moją ostatnią notkę (jestem z Was dumna, nie obraziłabym się, gdybym częściej miała pod notka tyle komentarzy!):
- Marty, która jest świetną partnerka do rozmowy i ma poglądy, które sprawiły niezmierną przyjemność mojej wewnetrznej feministce (która ostatnio coraz częsciej się ujawnia)
- niezmiernie skromnej Magdy, która podobno byłaby dobrym papieżem (nie znałam Cię od tej strony)
- Agaty, która "popisała się" nieumiejętnoscią czytanie w klasie II gimnazjum (co na to pani M.???)
- Arka (który zjada litery) i drugiej Agaty, którzy sa sławni dzięki mojej skromnej osobie, która zamieściła ich zdjęcie w internecie
- Roberta, który "nie jest świnią" (za co juz go lubię). Nie obraziłabym się, gdybyś częsciej tu wpadał i cos pisał!
I dla tych, którzy nie skomentowali (ale i tak ich kocham):
- mojego cudownego chłopaka, który się ze mnie nabija i ma kiepskiego fryzjera, ale i tak jest najukochańszy na całym świecie
- mojej przyjaciółki, Natalii, która odkryła swoje powołanie dawno, ale dopiero teraz zdała sobie z tego sprawę
- mojego psa, który spał obok mnie prawie przez cały czas pisania tej bezsensownej notki
- i wszystkich, których powinnam tu wymienić, ale zapomniałam i tego nie zrobiłam (przepraszam, ale jest Was za duzo, zeby wszystkich tu wymieniac)
2005-04-27 18:23:19
skomentuj (3)
O wyborze papieza i troche o kosciele
No dobra. Znowu tu jestem i znowu po to, żeby pisac o Kosciele.
Nieprawdopodobne, wiem.
Ale wszystko ostatnio jest nieprawdopodobne. Beznadziejne, konkretnie. Przynajmniej mi się nie podoba.
Nieprawdopodobne było to, ze zmarł nasz kochany Papież. I straszne. I... I kiedy już jako tako zdążyłam sie oswoić z tą mysla, z myślą, że nie ma Go juz wśród nas, zdarza się coś takiego. Cholera.
Mogę tak...? Mogę przeklinać, kiedy mówię o Kościele?
Dobra, nie musicie odpowiadać. I tak już to zrobiłam.
Mówcie sobie co chcecie. Tak, ja też słyszałam, że Joseph Ratzinger miał wielkie szanse w tym konklawe. Tak, wszystko się zgadza.
Co nie zmienia faktu, ze jestem, łagodnie mówiąc, niezadowolona.
I nie chodzi o to, że uważam, że Jan Paweł II jest niezastąpiony. Owszem, uważam, co nie zmienia faktu, że miałam nadzieję, iż zostanie wybrany ktoś, kto godnie Go zastąpi. I miałam też nadzieję, że w zupełnie inny sposób. Jak już Wam mówiłam, z poglądami Jana Pawła II nie zgadzałam się. Przynajmniej z większością. Podziwiałam Go za to, jakim był człowiekiem, jak kochał innych i jak czynił dobro. Co nie zmienia faktu, że myslałam, ze skoro juz muszą wybrać Jego następcę, to przynajmniej będzie to osoba, która choc trochę zmieni i zrewolucjonizuje oblicze Koscioła Katolickiego. Bo prawda jest taka, ze według mnie Kościół jest cofnięty w swoich pogladach o jakies parę stuleci. Brrr! Aż mnie gęsia skórka obłazi... I miałam nadzieje, że Kardynałowie wykażą się znajomością potrzeb wspólnoty, nie tylko własnych, i wybiora kogoś, kto sprawi, że osoby takie jak ja, wierzące, ale nie zgadzające się z nietolerancyjnymi poglądami Kościoła, będą mogły nareszcie się z nim utożsamiac.
Najwyraźniej oczekiwałam zbyt wiele.
Benedykt XVI jest takim konserwatystą, że ś.p. Karol Wojtyła to przy nim rewolucjonista i człowiek niezwykle nowoczesnie patrzacy naświat.
Za co?
To nieprawdopodobne. Nasz nowy papież to zaciekły przeciwnik antykoncepcji, zniesienia celibatu, homoseksualistów i innych religii. Konkretnie, twierdzi, że homoseksualiści mają problem i trzeba im pomóc go zwalczyć, a nie pozwolić, żeby traktowali go jako naturalny element swojego życia.
Że inne religie nie sa prawdziwe i że katolicyzm stoi najwyżej w religijnej hierarchii. I że innowiercy mają ograniczoną drogę do zbawienia. Kimże jesteśmy, żeby to oceniać?!
Że nie ma mowy o kapłaństwie kobiet. Dlaczego? Bo tak sobie ktoś wymyślił? To chyba jedyny zawód na świecie, który stawia wymagania co do płci wykonującej go osoby! Dlaczego niby mężczyzna miałby lepiej sprawdzić się w tej roli niz kobieta?! Co za bzdura! Czy Bóg powiedział, że chce oglądać na tym stanowisku tylko przedstawicieli określonej grupy ludzi? Czemu nie powiedzą: "ludzie o czarnej skórze nie mają wstępu na takie stanowisko" albo "ludzie o blond włosach nie sa godni tego by być zastępcami Chrystusa". Co za głupota! Czy ja jestem winna tego, jaką mam anatomię? W jakim stopniu to o mnie świadczy? Powiem Wam. W żadnym. Nikt nie ma prawa twierdzić, ze ktos na starcie jest lepszy czy gorszy! To my sami doprowadzamy do tego, ze albo jesteśmy godni tej posługi, albo nie. I nie decydują o tym geny, narodowość, wyglad, rasa ani juz na pewno płeć! To jest chore... Bóg kocha nas wszystkich tak samo. Nigdy nie powiedział, że uważa kobiety za ludzi drugiego gatunku. A wiec to samo tyczy się "genialnego" stwierdzenia naszego nowego papieża, że "nowoczesny styl życia zaciera naturalne różnice między kobietą a mężczyzną". Wiecie, co to oznacza - kobieta powinna skakać przy swoim mężu, gotować, prac jego gacie i nie może pracować i robić kariery. Z całym szacunkiem - jak ktoś śmie tak mówić?! Skąd w ogóle u ludzi bierze się takie wysokie (zawyżone) mniemanie o sobie? Kim trzeba być, żeby uwazać się za lepszego od innych? Ty masz wybór - pozwól, że my tez będziemy miały. Nie uwazam się za gorszą do jakiegokolwiek zajęcia tylko dlatego, bo mam inne NARZĄDY PŁCIOWE. Z całą pewnoscią nie kierują one moimi wyborami czy możliwościami, jakimi dysponuję. Fakt, ze nigdy nie będę księdzem nie wynika z tego, ze jestem dziewczyną, ale z tego, że wolę wziąć ślub i nie jestem az tak wierząca i oddana kościołowi. Przynajmniej tak powinno być. Nie ma jak sprawiedliwość, prawda, ludzie miłosierdzia?
Ignoranci.
2005-04-21 16:49:29
skomentuj (12)